Dziecko przegrywa partię, zmiata figury ze stołu i wybiega z pokoju z płaczem. Brzmi znajomo? To nie jest wada charakteru ani znak, że Twoje dziecko jest „rozpieszczone". To po prostu brak treningu. A przegrywania, tak samo jak czytania czy jazdy na rowerze, można się nauczyć.

Co więcej, to jedna z najważniejszych rzeczy, jakie dziecko może wynieść z dzieciństwa. Dorosłe życie to nieustanne radzenie sobie z tym, że nie zawsze wychodzi. Im wcześniej dziecko to oswoi, tym lżej będzie miało później.

Dlaczego przegrana tak boli

Dla małego dziecka przegrana nie jest informacją „zagrałem słabiej". Jest komunikatem „jestem gorszy". Te dwie rzeczy mieszają się w jedno, bo dziecko jeszcze nie umie oddzielić swojej wartości od wyniku gry. Dlatego reaguje całym ciałem: łzami, złością, czasem oskarżaniem innych o oszustwo.

Twoim zadaniem nie jest sprawić, żeby przestało przegrywać. Twoim zadaniem jest pomóc mu rozdzielić te dwie rzeczy: „przegrałem partię" to nie to samo co „jestem do niczego".

Czego lepiej nie robić

Dlaczego szachy uczą tego najlepiej

Jest wiele sposobów, żeby dziecko oswoiło porażkę. Szachy są jednym z najlepszych z czterech powodów:

W szachach przegrywa się często, od razu wiadomo dlaczego, nikt inny nie jest winny, a stawka jest bezpieczna.

Po jakimś czasie dziecko, które regularnie gra, samo zaczyna mówić „aha, tu się zagapiłem" zamiast płakać. To moment, w którym przegrana przestaje być ciosem, a staje się nauką.

Cztery zdania, które pomagają po przegranej

Zamiast pocieszania albo bagatelizowania, spróbuj jednego z tych zdań:

Każde z nich przesuwa uwagę dziecka z emocji na grę, z „jestem gorszy" na „co mogę zrobić następnym razem".

Jak ćwiczyć to w domu

Nie potrzebujesz do tego niczego poza szachownicą i kilkoma minutami dziennie. Graj z dzieckiem normalnie, bez sztucznego odpuszczania. Po każdej partii, wygranej czy przegranej, zadaj jedno pytanie o grę, nie o emocje. Pochwal nie za wynik, ale za dobry pomysł przy konkretnym ruchu. I pokaż własnym przykładem, że sam też przegrywasz spokojnie.

Z czasem zauważysz, że dziecko znosi porażkę coraz lżej. A potem przeniesie to poza szachownicę: na sprawdzian, na mecz, na pierwsze życiowe „nie wyszło".