To jedno z najczęstszych pytań, jakie słyszę od rodziców. Odpowiedź szczera, bez marketingu, brzmi: częściowo tak, ale nie magicznie. Szachy nie sprawią, że dziecko nagle dostanie szóstkę z matmy. Robią coś subtelniejszego i trwalszego: trenują sposób myślenia, na którym matematyka stoi.

Co naprawdę łączy szachy z matematyką

Szachy i matematyka korzystają z tych samych mięśni umysłu. Kiedy dziecko gra, ćwiczy dokładnie to, czego potrzebuje przy zadaniu z liczbami:

Czego szachy nie zrobią

Bądźmy uczciwi. Szachy nie nauczą tabliczki mnożenia ani wzorów. Nie zastąpią odrabiania zadań. Dziecko, które gra w szachy, ale nie ćwiczy matematyki, nie stanie się w niej dobre samo z siebie.

Szachy nie są skrótem do lepszych ocen. Są treningiem nastawienia, które sprawia, że nauka idzie łatwiej.

Co mówią badania

Tu też bez koloryzowania. Badania nad wpływem szachów na wyniki z matematyki dają mieszane rezultaty: część pokazuje wyraźną poprawę, część nie znajduje silnego efektu. Naukowcy zgadzają się natomiast co do jednego, że szachy i matematyka angażują bardzo podobne procesy myślowe. Mechanizm jest więc sensowny, nawet jeśli wielkość efektu zależy od dziecka, nauczyciela i tego, jak się gra.

Dlaczego to i tak się opłaca

Najcenniejsze, co dziecko przenosi ze szachownicy na lekcję matematyki, to nie wiedza, tylko nawyk:

To nastawienie zostaje na lata i działa nie tylko w matematyce.

Jak to wzmacniać w domu

Nie chodzi o to, żeby przy każdej partii robić wykład. Wystarczy od czasu do czasu zadać dziecku pytanie „dlaczego zagrałeś właśnie tak?". To uczy je nazywać własne myślenie, a nazwane myślenie łatwiej przenieść na inne dziedziny. Reszta dzieje się sama, bo dla dziecka to wciąż tylko gra.